- abcdieta.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Przy Hashimoto podczas menopauzy (przechodzonej z konieczności bez HTZ ) - co zamiast soi?
Przy Hashimoto podczas menopauzy (przechodzonej z konieczności bez HTZ ) - co zamiast soi?
Witam. Ważę 72 kg, jestem 48-letnią kobietą w miarę aktywnie spędzającą czas. W ciągu ostatniego roku utyłam 10 kg. Trzy miesiące temu zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy, ostatnie badania wykazały, że mam chorobę Hashimoto. Z zaniepokojeniem przeczytałam jedną z odpowiedzi specjalisty na forum, doradzającego wykluczenie z diety soi, jako produktu powodującego wzrost wola. Tymczasem ja jestem w grupie kobiet nie mogących stosować zastępczej terapii hormonalnej, ze względu na zwiększone zagrożenie zachorowalnością na raka - w związku z tym zażywam zamiast naturalnych hormonów - właśnie preparaty sojowe. Bez tego strasznie się czuję. Co mam robić w związku z tym? Skoro nie mogę zażywać hormonów przeznaczonych dla kobiet w okresie menopauzy, powinnam zrezygnować też z soi - to jak mam złagodzić objawy menopauzy?
Witam!
Najlepiej udać się z tym pytaniem do lekarza. Nie znam Pani historii choroby ani dokładnego działania i składu leków, które Pani zażywa, dlatego nie mogę się na ten temat wypowiadać. Jest to zbyt poważny problem, dlatego porady najlepiej szukać u specjalisty bezpośrednio, a nie przez poradę internetową, w której występuje ryzyko błędu.
Jeśli lekarz zalecił taki właśnie lek, najprawdopodobniej nie powinien on wpłynąć negatywnie na Pani zdrowie i samopoczucie.
Pozdrawiam.








Problem w tym, że nie zawsze trafia się na lekarza z pełną wiedzą na temat powiązań między endokrynologią, ginekologią, gastrologią i dietetyką. Wiem co mówię, niedawno zdiagnozowano u mnie Hashimoto i kolejni lekarze, od internisty (tzw. lekarz prowadzący) zaczynając, przerzucają sobie mnie jak piłeczkę, bez wiążących porad. Myśląc pozytywnie sądzę, że nie chcą sobie wchodzić w paradę. Czasem nachodzi mnie jednak wątpliwość, może oni po prostu nie wiedzą co z tym fantem począć?
A ja muszę z tym żyć i jakoś dawać sobie radę sama, bez pomocy lekarzy, którym mam teoretycznie ufać i którzy teoretycznie mieli służyć mi pomocą. Muszę ułożyć sobie dietę bez soi (i glutenu, laktozy, szczawianów i cukrów), przeżyć menopauzę, uregulować poziom TSH i oprócz tego jeszcze normalnie żyć.
I tu widzę ten sam problem, tzw. umycia rąk, zamiast porady. Nie chodzi przecie o konkretne nazwy czy dawki leków, chodzi raczej o ukierunkowanie działań. Wydawało mi się, że lekarz wie na ten temat o wiele więcej, niż zdezorientowany (i chory, a wiec nieco osłabiony, także intelektualnie) pacjent.
Eh, mojemu endokrynologowi nawet powieka nie drgnęła, kiedy odpowiadał na moje pytania o zakazane czy zalecane produkty, mam jeść wszystko, żyć jak dawniej i nie marudzić. No chyba, że to właśnie Euthyrox z laktozą w składzie mi szkodzi... Nietolerancja glutenu? Niemożliwe! Boli coś? Nie, to tylko krzywo pani spała (permanentny stan zapalny tarczycy). Soja? Nie ma przeciwskazań. itd itp...
A jednak jak widać przeciwskazania są. Tylko nikt mi nie umie podać źródeł, konkretnych badań, podręcznika czy innego wiarygodnego miejsca, gdzie byłoby można coś na ten temat znaleźć. No cóż, będę szukała dalej, może znajdę sama, skoro lekarze (miałam ostatnio do czynienia z sześcioma różnych specjalizacji, wszyscy zajmowali się tym samym, czyli odsyłaniem mnie do kolejnego specjalisty, który pytał czy chcę coś potwierdzić (ja? nie, to nie ja się kierowałam, to mnie kierowano nie licząc ani czasu mojego, ani tych lekarzy), a powinien zajmować się mną i moją chorobą jeden, ale sensowny doktor z prawdziwego zdarzenia.
Dodaj nowy komentarz